Rekomendacje

Skuteczność korekcji dysleksji

Skuteczność wszelkich metod korekcji dysleksji budzi zawsze dużo emocji. Zwłaszcza, że nasz system edukacji nie jest nastawiony na kompleksową pomoc rodzicom w tym zakresie. Wsparcie oferowane przez szkoły zależy w dużej mierze od samego pedagoga szkolnego, który może zaangażować swój czas i pieniądze w kursy doszkalające lub… nie. Na rynku mamy dużo dostępnych alternatywnych metod, dlaczego więc wybrać metodę Davisa? Właśnie ze względu na skuteczność, która w wyniku zestawienia badań z różnych krajów wynosi 98 procent (https://www.dyslexia.com/research/articles/davis-program-average-reading-gains/). Metoda Davisa wyróżnia się tym, że uderza w przyczynę dysleksji, a nie tylko skutki. Nikt, poza Davisem, nie zajmuje się opanowaniem dezorientacji. A to właśnie w wyniku rozproszenia osoby z dysleksją czytają wyrazy od środka lub końca, przekręcają je lub pomijają.

Efektywność i stosunkowo szybki czas (postęp widać już po pięciu dniach) to właśnie zalety tej metody, ale pamiętajmy, że do pełnego sukcesu potrzebne są nam jeszcze dwa czynniki: pomoc rodzica i kontynuacja pracy w domu.

Po tygodniu córka przeczytała pierwszą książkę…

Serdecznie polecam metodę Davisa. Jestem mamą 8-letniej dziewczynki z trudnościami w zakresie czytania, pisania, ortografii. Jednocześnie jestem psychologiem i widzę, jak powyższe trudności w połączeniu z frustracją, która towarzyszy naszej córce, a często i nam, rodzicom, w ich pokonywaniu, rzutują na relacje, a także na samoocenę dziecka w domu i w klasie. Zdecydowaliśmy się na uczestnictwo w kursie prowadzonym przez Panią Anitę Chmarę. Kurs odbywa się w formie online.

Po tygodniu córka coraz lepiej zarządza swoimi emocjami w trakcie czytania, przeczytała pierwszą książkę i – co więcej – zaczyna sama sięgać po pierwsze teksty (czego nie chciała robić). Spodobała jej się metoda wyklejania modeli z plasteliny, potrafi sama zaproponować: „Mamo, czy mogę sobie wykleić to słowo, bo mam już świetny pomysł?”. Taka forma wyraźnie utrwala jej zasady ortografii albo rozumienie pojęć. Wystarczy jedno wyklejenie, żeby córka to zapamiętała. Już po pierwszej godzinie z wyklejonym alfabetem przestała przekręcać litery (b, d, g, p). Podobnie było z cyframi. W trakcie zajęć Pani Anita dzieli się też skutecznymi pomysłami na poradzenie sobie z niuansami języka polskiego, sposobami, na które – jako rodzic – po prostu bym nie wpadła.

Kurs jest intensywny i to może być wyzwaniem dla młodszych dzieci, ale szybko dostarcza dziecku i rodzicowi odpowiednich narzędzi do dalszej pracy w domu. Metoda Davisa pomogła nam zrozumieć sposób funkcjonowania naszego dziecka, sposób, w jaki ono postrzega i przetwarza świat, co uruchomiło w nas, rodzicach, nowe spojrzenie na obserwowane trudności. Staramy się teraz, jeśli jest taka możliwość, dopasować materiał szkolny do tego sposobu przetwarzania, co skutkuje zwiększeniem motywacji. Sama córka o zajęciach mówi: „Jest trudno, ale fajnie. Kurs pomaga mi w czytaniu i zapamiętywaniu, jak się pisze. Najfajniejsze jest to, że zamiast pisać i pisać, i pisać, to można lepić, że nie ma przymusu czytania, takiego, że musisz, tylko jak nie masz siły, to po prostu robisz przerwę i że piórko* uspokaja”.
*piórko to nasza tajna metoda ułatwiająca dobre czytanie – przypis trenera

Katarzyna, mama 8-letniej Mai, październik 2020

Dziś córka daje radę, bo… czyta i rozumie!

“Jestem mamą Zosi, u której stwierdzono dysleksję, dysgrafię i dysortografię. Od pierwszej klasy borykamy się z wieloma problemami szkolnymi. Próbowałyśmy różnych terapii, niestety bez widocznych efektów. Jako mama byłam załamana, gdyż przed nami szósta klasa. Coraz więcej materiału, który trzeba było przerabiać z dzieckiem na bieżąco. Córka sama nie potrafiła niczego ogarnąć, bo jak czegokolwiek się nauczyć, gdy – czytając – przekręca się treść. I nic z niej nie wynika. To była masakra dla córki i dla całej rodziny. Nie mogłam pogodzić się z tym, że córka nie potrafi czytać, martwiłam się o jej przyszłość.

Szukałam dalej pomocy i natrafiłam na Panią Anitę i metodę Rona Davisa. Dużo myśli w głowie, gdyż niestety ta metoda to spory wydatek. Krytyka bliskich, żebym dała dziecku spokój… Jednak coś mi mówiło: spróbuj. Dziś jesteśmy z córką mega szczęśliwe. Co prawda nadal nie przepada za nauką, ale widzę, że przychodzi jej to o wiele łatwiej. Najpierw czyta sama, a potem powtarzamy. Z całego serca polecam metodę Rona Davisa i Panią Anitę. Metoda prosta i przyjemna. Właściwie zabawa. Terapeutka z powołania. Świetny kontakt z dzieckiem, które chętnie tam wracało.

Jednak proszę pamiętać o tym, że terapia wymaga dalszej pracy w domu. To wszystko zależy od Ciebie, rodzicu, czy poświęcisz swój czas dziecku i zachowasz przy tym cierpliwość. I nie poddasz się zbyt szybko. My poświęciłyśmy całe wakacje, ale było warto. Dziś Zosia sama daje radę w zdalnym nauczaniu, bo po prostu rozumie, co czyta. Gorąco polecam tę metodę, gdyż przekonałam się osobiście, że dyslektyk może nauczyć się czytać!

PANI ANITO GORĄCO POZDRAWIAMY.”

Monika Mikołajewska z córką Zosią, czerwiec 2020

Rewelacyjna metoda korekcji dysleksji…

“Pragnę podzielić się moją szczerą wiarą w rewelacyjną metodę korekcji dysleksji według Rona Davisa. Nie jest to tylko wiara, ale fakt jej skuteczności. Długo szukałam pomocy dla swojej głęboko dyslektycznej wnuczki. Dotarłam ostatecznie do cudownej literatury: ”Dar dysleksji” oraz „Dar uczenia się”, dotyczącej korekcji dysleksji metodą Rona Davisa.

Zafascynowały mnie te „niby” proste metody. W wymienionych książkach metody Davisa są przedstawione jasno, ale nie jest to jednoznaczne z tym, iż natychmiast potrafimy pomóc dziecku. Dręczyło mnie jeszcze wiele wątpliwości, na przykład czy to „zadziała”. Postanowiłam pomóc swojej wnuczce, szukając usilnie trenera metody Davisa (nie było to takie proste). W Internecie znalazłam panią Anitę Chmarę. Po krótkiej korespondencji ze specjalistą, podjęłyśmy z wnuczką i jej rodzicami decyzję o uczestnictwie w cyklu zajęć prowadzonych przez panią Anitę. Zajęcia trwały 5 dni.

Byłam (i jestem do dzisiaj) zachwycona tym, jak działa teoria w praktyce. Moja wnuczka każdego dnia chętnie przystępowała do pracy i traktowała zajęcia z panią Anitą jako zabawę (bo tak faktycznie było). Każdy kolejny dzień zajęć korygował popełniane wcześniej błędy. Ja uczestniczyłam w tych zajęciach – takie są zasady. Zyskałam ogrom praktycznej wiedzy, przykłady wielkiej różnorodności przyjaznych dziecku ćwiczeń do kontynuowania korekcji. Sukces wymaga pracy, aby uzyskać pozytywne efekty należy kontynuować pracę z dzieckiem według uzyskanych wskazówek. Tak, to jest wielkie zobowiązanie, ale na własne oczy widziałam, że to działa. Metoda Davisa po prostu działa.

Poprzez zabawę i wesołe ćwiczenia dziecko się zmienia – nabywa pewności siebie i z radością pracuje, otrzymuje wskazówki, jak sobie radzić z dezorientacją na lekcji, chętnie czyta. Poza tym pani Anita swoim ciepłem i ogromną empatią stwarza atmosferę, w której można się czuć jak u siebie w domu. Serdecznie polecam korekcję dysleksji metodą Davisa u pani Anity – to ratunek dla wielu zdesperowanych rodziców i ich dzieci. Ta inwestycja z pewnością się zwróci w postaci postępów dziecka w szkole, pozytywnej samooceny i spełnianiu m. in. swoich marzeń o lepszych wynikach w nauce. Komu zależy na dobru dziecka, niech się nie waha się i skorzysta z takiej wspaniałej oferty.

Jestem nauczycielką i wiem jak wiele dzieci i młodzieży boryka się z problemem dysleksji. Przeszkadza im trudność w koncentracji na lekcji, problemy z czytaniem ze zrozumieniem, dysortografia, szybka męczliwość i inne kłopoty związane z dysleksją. Problemem tych dzieci jest więc często bardzo niska samoocena, z czym wiążą się kolejne kłopoty. Szkoła niestety nie jest w stanie pomóc dzieciom dyslektycznym. Kieruje ewentualnie na badanie do PPP, gdzie dziecko otrzymuje orzeczenie, a w nim wskazówki jak wspomagać ucznia w domu czy szkole. W głębokiej dysleksji to nie daje pozytywnych rezultatów, stąd tak ważna jest rola samodzielnych poszukiwań.”

Anna Wójcik, babcia Anabel, sierpień 2019

Metoda inna niż wszystkie…

„Bardzo polecam, bo sama szukałam długo skutecznego sposobu. To metoda inna niż wszystkie. Żaden nauczyciel ani terapeuta nie jest w stanie w tak intensywny sposób zająć się problemem dziecka. Tutaj praca trwa po pięć, sześć godzin dziennie, ale też widać jej efekty! To, co normalnie robi się miesiącami, tu przychodzi bardzo szybko. Oczywiście, w domu też potem trzeba pracować, żeby zachować efekt. Jednak dziecko uczy się, jak panować nad rozproszeniem uwagi, jak kontrolować stres i jakimi sposobami zapamiętać na przykład tabliczkę mnożenia albo ortografię. W dodatku nie jest to nauka taka jak w szkole. Tu się pracuje z plasteliną, co dla większości dzieci jest dużo lepsze i ciekawsze niż tylko zeszyty i książki. Gorąco polecam.”

Beata Wieluńska, mama Tomka, sierpień 2016

Na problemy z czytaniem…

„Moja córka miała duże problemy związane z czytaniem. Denerwowała się, kiedy musiała coś przeczytać w szkole, przez co zwykle zacinała się, przekręcała wyrazy, myliła wersy, nie mówiąc już o tym, że kompletnie gubiła sens. Praca metodą Davisa sprawiła, że zaczęła czytać płynnie. Musieliśmy jednak wykleić mnóstwo plastelinowych modeli. Po pracy z Panią Anitą czytanie było już bardzo dobre, ale przy dużym stresie szkolnym pojawiały się jeszcze pojedyncze słowa-pułapki. Te słowa gromadziłyśmy i wyklejałyśmy w domu. Z całą pewnością dużym przełomem była też praca z interpunkcją, która przed zajęciami metodą Davisa w ogóle nie była zauważana przez moją córkę. Ani w tekście czytanym, ani w pisanym. Obecnie córka czyta płynnie i nie ma żadnych problemów z językiem polskim.”

Justyna Jankowska, mama 11-letniej Weroniki, lipiec 2017

Ortografii też można się nauczyć…

„Największym problem mojego dziecka była ortografia. Częściowo także czytanie, ale w dużo mniejszym stopniu. Po 30-godzinnym kursie czytanie stało się całkowicie płynne, natomiast w zakresie ortografii nastąpił duży przełom. Wszystkie wyklejone słowa były już pisane poprawnie. Musieliśmy potem w domu ćwiczyć, ale w tej chwili (po trzech miesiącach pracy) moja córka praktycznie nie robi błędów. Chyba że dotyczy to całkiem nowego słowa, co zdarza się bardzo sporadycznie. Nawet nie musimy już używać plasteliny, wystarczy, że dane słowo zostanie omówione, porównane do czegoś. Mam wrażenie, że początkowo była to kwestia strachu przed ortografią w ogóle. Teraz strach zniknął, a pojawiła się zwykła chęć, żeby było dobrze”.

Joanna z Torunia, mama 14-letniej córki z dysortografią, wrzesień 2018

Stres pokonany, można czytać na forum klasy…

„Mój syn w trzeciej klasie nie lubił czytania, ponieważ wszystkie wyrazy przekręcał, często się zacinał. Wstydził się tego, więc w szkole było jeszcze gorzej niż w domu. Po przejściu programu nauczył się czytać spokojnie, używając wszystkich technik pokazanych podczas kursu. Nauczycielka w szkole nie była jednak zadowolona, ponieważ uważała, że jego czytanie, chociaż stało się płynne, jest jeszcze wolne. Kiedy wróciliśmy po tygodniu do Pani Anity, ona powiedziała, że to normalne: najpierw uczymy się coś robić powoli, a potem jest to już naturalne i nasze umiejętności stają się automatyczne. Napisała list do naszej nauczycielki opisujący, że syn jest w trakcie pracy i nabywa właśnie nowych umiejętności. Dlatego byłoby dobrze, gdyby przez jeszcze dwa miesiące był chwalony za postępy i żeby na razie – o ile to możliwe – nie zwracać uwagi na różnicę między stanem obecnym a obowiązującą normą ze względu na fakt, że stres może go jeszcze bardziej rozpraszać i przez to nie jest w stanie czytać tak, jak potrafi. Nauczycielka dała się przekonać i mój syn się odblokował, zaczął czytać w normalnym tempie. Myślę, że każdy nauczyciel powinien poznać te metodę, by zrozumieć, że często kłopoty wynikają nie tylko z samej dysleksji, ale są dodatkowo potęgowane przez stres szkolny. Zwłaszcza w tych młodszych klasach.”

Weronika z Poznania, mama 9-letniego Mateusza, styczeń 2017