PIERWSZE KROKI W PRACY Z DYSLEKSJĄ

//
Strona główna » Blog » Korekcja dysleksji » PIERWSZE KROKI W PRACY Z DYSLEKSJĄ

Twoje dziecko ma dysleksję i nie wiesz już, jak mu pomóc? Na rynku dostępnych jest wiele terapii, zaczynasz więc trochę po omacku. Metodą prób i błędów chcesz ustalić, co byłoby dla Twojego dziecka najlepsze. Wielu rodziców nie wie, że zaraz po postawionej diagnozie warto sprawdzić, czy problemy z pisaniem, czytaniem i liczeniem nie mają podstaw medycznych.

pierwsze kroki w pracy z dysleksją ilustracja

Nie tylko okulista

Poradnie psychologiczno-pedagogiczne raczej tego nie mówią, ale równolegle z terapiami lub nawet wcześniej, warto zrobić dwie rzeczy. Po pierwsze wybrać się z dzieckiem do optometrysty i sprawdzić zbieżność gałek ocznych, po drugie ustalić, czy dziecko nie ma problemów z brakiem wygaszonych odruchów pierwotnych.

Diagnoza dysleksji

Przy diagnozie dysleksji należy zbadać wzrok, jednak zwykle robi się to u okulisty, a nie u optometrysty. Okulista sprawdza ostrość widzenia, ustala, czy nasza pociecha nie wymaga okularów. Jednak zdarza się, że ostrość jest prawidłowa, ale kiedy wzrok ucznia pada na tekst, oczy muszą się trochę zbiec. I czasami nie zbiegają się jednakowo ze względu na słabsze mięśnie któregoś oka. Wówczas dziecko może widzieć literki nieco zamazane, ponieważ w minimalny sposób nakładają się dwa obrazy.

Jako rodzice możemy wstępnie sprawdzić, czy taki kłopot występuje, przybliżając koniec ołówka do nosa dziecka i oddalając go, obserwując jednocześnie, czy gałki oczne dziecka podążają za ołówkiem równomiernie. Jeśli któreś oko lekko ucieka lub drga, zdecydowanie warto to sprawdzić u ortoptyka.

Zwykle dziecko, które ma problemy ze zbieżnością gałek ocznych, myli litery o łudząco podobnym kształcie (nie chodzi tu o lustrzane odbicia!). Kłopot stanowić więc mogą pary: „l” i „ł”, „e” i „ę”, „a” i „ą”, „e” i „o”, „a” i „o”. Terapia polega wówczas na skorygowaniu pracy odpowiednich mięśni.

Dysleksja a odruchy pierwotne

Z kolei niewygaszone odruchy pierwotne mogą być przyczyną całego bogatego zestawu problemów, z czego trudności szkolne są tylko pewnym elementem. Na przykład brak wygaszonego odruchu Moro to oprócz zaburzeń percepcji wzrokowej, która wpływa na czytanie, także nadwrażliwość jednego lub kilku zmysłów, alergie, obniżona odporność, niska wytrzymałość fizyczna, niechęć do zmian, problemy z koncentracją, trudności adaptacyjne itp.

Niezintegrowany odruch TOB z kolei odpowiada bardziej za przetwarzanie dźwiękowe. Dziecko może mieć kłopoty z pamiętaniem wiedzy przekazanej w czasie lekcji, trudne są też języki obce. Słaba percepcja wzrokowa objawia się tym, że uczeń myli litery będące odbiciem lustrzanym, np. b” i „d”. Zaburzona jest równowaga ciała, dziecko w młodszym okresie może też chodzić na palcach. Ma prawo pojawić się brak orientacji przestrzennej i – w młodszym wieku – choroba lokomocyjna.

Zaburzenia równowagi występują także przy niewygaszonym odruchu ATOS, zwłaszcza przy chodzeniu i skierowaniu głowy w bok. Ruchy naprzemienne stanowią kłopot już w okresie niemowlęcym, bo dziecko nie raczkuje. Później niechętnie sięga po kredki. Nie ma dobrej koordynacji oko-ręka, co w szkolnym wieku objawia brzydkim pismem. Uczeń nie utrzymuje wzroku na linijce tekstu, co często skutkuje przeskakiwaniem. Ponieważ utrzymanie wzroku jest tak dużym wysiłkiem, czytanie odbywa się mechanicznie, bez zrozumienia. Kuleje także orografia, bo uczeń nie ma już energii na zapamiętanie, jak dane słowo powinno wyglądać.
Niewygaszony odruch ATOS często związany jest z lateralizacją skrzyżowaną.

Zazwyczaj wiemy, że jeśli dziecko siada z nogami wywiniętymi w literę „W”, to nie jest dobrze. Świadczy to o niezintegrowanym odruchu STOS. Dziecko ma kłopoty z integracją górnej i dolnej części ciała, nie raczkowało, raczkowało do tyłu lub pociągało nogi, przemieszczając się na rękach. W szkole może mieć problemy z przewrotami lub podczas pływania. Chodzi niezgrabnie, często się garbi, bałagani podczas posiłku. Na lekcjach dużym wysiłkiem jest dla niego przenoszenie wzroku z przedmiotów dalekich na bliskie, dlatego wiele trudności sprawia mu przepisywanie z tablicy. Nauczyciele skarżą się, że uczeń się nie umie skupić, a wynika to stąd, że męczy go siedzenie w jednej pozycji.

Dyslektyk może dużo!

Oczywiście dysleksja nie zawsze związana jest z problemami natury medycznej. Jeśli występuje w czystej postaci, jest to po prostu myślenie obrazami, które sprawia, że uczeń potrafi każdy nowo poznany przedmiot obrócić w wyobraźni tak, by poznać go lepiej. Dzięki temu większość dyslektyków to osoby wybitne, kreatywne, elastyczne, wychodzące poza schemat. Myślą dużo szybciej niż zwykli ludzie ze względu na to, że dany problem, z którym się spotykają, po prostu im się „wyświetla” i to w wielu wariantach! Sławni dyslektycy to m.in. Albert Einstein, Walt Disney, Winston Churchill, Pablo Picasso, Leonardo da Vinci, Mozart, Adam Mickiewicz, Andy Warhol, Anthony Hopkins, Agatha Christie, John Lennon…

W szkole jednak dysleksja nie pomaga. Uczeń bowiem identycznie jak do rzeczy nowych lub problematycznych, chce podejść do litery. I zamiast „b” widzi „d”, „p”, może być nawet „q”. Jednak kiedy uspokoimy wyobraźnię dyslektyka na czas pisania, czytania albo liczenia, mamy szansę zaobserwować nieprawdopodobne efekty. Wreszcie talent może dojść do głosu.

Metoda Davisa i dysleksja

Ron Davis w swojej książce „Dar dysleksji” podkreśla, że za każdą „dys-” czai się wybitna zdolność, tłamszona jednak przez często przestarzały system szkolny, który nie znalazł innego rozwiązania niż tylko powtórzenia i powtórzenia. Przepisywanie godzinami trudnych ortograficznie słów, czytanie tej samej czytanki itp.

Bez ćwiczeń się nie obejdzie, to racja! „Niedyslektycy” także ćwiczą, zanim zaczną czytać czy pisać poprawnie. Ale jak tu ćwiczyć, kiedy umysł dyslektyka nie widzi liter „spokojnie”, tylko wciąż z nimi coś robi? A przecież wystarczyłoby zastanowić się na tym, czy dyslektyk panuje nad swoją wyobraźnią? Czy potrafi ją zatrzymać w jednym miejscu, kiedy akurat chciałby się pouczyć?

Metoda Rona Davisa znana jest obecnie na całym świecie i nieco także już w Polsce. Dwie dostępne książki to „Dar dysleksji” oraz „Dar uczenia się”. Może pomóc każdemu z trudnościami w pisaniu, czytaniu i liczeniu, o ile jednak zostaną wyeliminowane także problemy medyczne.

Zwłaszcza wizyta u optometrysty powinna się odbyć w pierwszej kolejności, gdyż integrację odruchów możemy prowadzić równocześnie z korekcją czytania i pisania.

Metoda Davisa

Metoda Davisa zakłada, że pracujemy od poniedziałku do piątku przez sześć godzin dziennie (zamiast szkoły) – z przerwami, grami edukacyjnymi oraz ćwiczeniami koordynacyjnymi poprawiającymi koncentrację. Skuteczność oceniana jest na 98 procent, trzeba jednak pamiętać, że nie wystarczy przyjechać, trzeba jeszcze kontynuować pracę w domu. Wiadomo już jednak jak to robić, żeby efekty przychodziły szybko.

Osoby zainteresowane metodą zapraszam do kontaktu.

ANITA CHMARA
Trener metody Davisa
mocdysleksji.pl
Masz pytania, zadzwoń: 607 639 262

https://www.znanylekarz.pl/anita-chmara/psychoterapeuta/bydgoszcz

Potrzebujesz konsultacji? Zapraszam

Dodaj komentarz