Dysleksja

//

Dysleksja, jak zapewne przypuszczamy, nie pojawiła się w naszych czasach. Występuje odkąd tylko wymyślono pismo. O trudnościach z czytaniem wspominano już w starożytności, niemniej zauważono ją najpierw u osób dorosłych, które w wyniku przebytego wypadku utraciły zdolność czytania. Dziś takie zjawisko dysleksji nabytej nazywamy aleksją. Wzmianka o niej znajduje się u Valeriusa Maximusa i Pliniusza z I w. n.e. Opisywana historia dotyczyła wówczas wykształconego Ateńczyka, który stracił zdolność czytania po przebytym urazie głowy. Dysleksję rozwojową, czyli taką, która rozwija się od najmłodszych lat, opisano dopiero w XIX wieku. Kto był jednak pierwszą osobą, która tego dokonała? Spór wciąż trwa.

Historia dysleksji

Najczęściej mówi się, że pierwszy opis dysleksji zawdzięczamy W. Pringle Morganowi, który zajmował się problemem 14-letniego pacjenta z poziomem inteligencji w normie, doskonale radzącego sobie z matematyką, ale bezradnego wobec słowa pisanego.

Okulista opisał ten przypadek w „British Medical Journal” (1896 r. ), jako że nie był w stanie określić przyczyny trudności – badanie okulistyczne wykazało, iż wzrok chłopca był bez zarzutu, ponadto nastolatek rozumiał słowa wypowiedziane, ale nie te utrwalone na papierze! Co ciekawe, chłopiec potrafił odczytać wszystkie pojedyncze litery alfabetu, a także je napisać. Nie miał też problemu z innymi obszarami rozwoju, takimi, jak czynności dnia codziennego czy zabawa z rówieśnikami. Potrafił rozwiązać zadanie typu (a + x)(a – x) = (a2 – x2). Kłopot zaczynał się, gdy pojawiał się napisany wyraz, nawet taki, który był zaledwie monosylabą. Morgan użył wówczas określenia „schorzenie”, które nazwał „ślepotą słowną”.

Tu jednak właśnie rozpoczyna się spór, gdyż pojęcie „ślepoty słownej” (niem. „Wortblindheit”) zostało po raz pierwszy wykorzystane przez niemieckiego lekarza Adolpha Kussmaula w 1877 roku.

Pierwszą monografię na temat „wrodzonej ślepoty słownej”, czyli dysleksji w naszym obecnym rozumieniu, napisał James Hinshelwood pod takim właśnie tytułem. W swoich publikacjach (1896-1917) Hinshelwood stosował także termin „dysleksja”. Wtedy termin „wrodzona” sugerował, że trudności w czytaniu i pisaniu nie są wynikiem wypadku czy innego urazu, lecz po prostu pojawiają się od najmłodszych lat. Dziś termin „wrodzona” zastąpiliśmy określeniem „dysleksja rozwojowa”.

Dysleksja – co to jest?

Słowo to pochodzi z greckiego przedrostka δυσ- (dus-), „twardy, zły, trudny” + λέξις (lexis), „mowa, słowo”.

Mówimy zatem o specyficznych trudnościach w nauce czytania lub pisania, przy jednoczesnym co najmniej przeciętnym poziomie inteligencji.

Obecnie przytacza się – jako najnowszą – definicję dysleksji, którą opisano na konferencji w 1994 r w Stanach Zjednoczonych, a ogłosiło ją Towarzystwo Dysleksji im. Ortona.

„Dysleksja jest jedną z wielu trudności w uczeniu się. Jest specyficznym zaburzeniem o podłożu językowym, uwarunkowanym konstytucjonalnie. Charakteryzuje się trudnościami w dekodowaniu pojedynczych słów, co najczęściej odzwierciedlają niewystarczające zdolności przetwarzania fonologicznego. Trudności w dekodowaniu pojedynczych słów są zazwyczaj niewspółmierne do wieku oraz innych zdolności poznawczych i umiejętności szkolnych; trudności te nie są wynikiem ogólnego zaburzenia rozwoju ani zaburzeń sensorycznych. Dysleksja manifestuje się różnorodnymi trudnościami w odniesieniu do różnych form komunikacji językowej, często oprócz trudności w czytaniu pojawiają się poważne trudności w opanowaniu czynności pisania i poprawnej pisowni”.

Istnieje też dość silny nurt, który podkreśla, że jest to po prostu inny sposób uczenia się (to właśnie podejście do dysleksji reprezentuje Ron Davis, a pierwszy raz opisał je w książce „Dar Dysleksji” – 1994 r.). Zdaniem Davisa u podłoża dysleksji leży specyficzny sposób odbioru świata przez dyslektyków, którzy rozpoznają rzeczy nowe, obracając je w wyobraźni. Dzięki temu cechuje je talent do widzenia przestrzennego, do konstruowania, często takie osoby mają zdolności plastyczne, architektoniczne, bywają wśród nich wynalazcy. Niestety, kiedy trzeba rozpoznawać znaki umowne, taki talent staje się balastem, ponieważ liter lub cyfr nie należy obracać. Dyslektyk nie rozumie, że mechanizm, którego używa, przysparza mu kłopotów, dlatego nie potrafi działać inaczej. Metoda Davisa służy temu, by na czas czytania, pisania i leczenia dyslektyk był w stanie zatrzymać swoją wyobraźnię.

Terminy dotyczące dysleksji?

Bardzo często mówimy ogólnie, że dana osoba ma „dysleksję”. Nauczyciele w szkole na pewno jednak wiedzą, że uczniowie z taką diagnozą mają bardzo rozmaite trudności, które zresztą występują w różnym nasileniu.

Jak mówi największa w Polsce specjalistka zajmująca się dysleksją, profesor Marta Bogdanowicz, termin dysleksja bywa używany ogólnie, na określenie wszelkich specyficznych problemów szkolnych z czytaniem i pisaniem („specyficznych” oznacza, że uczeń ma kłopoty w wąskim zakresie przy całkowitej normie intelektualnej), ale wielu specjalistów w Polsce i za granicą stosuje także nazwy bardziej różnicujące.

I tak dysleksja jest wówczas uważana jako trudności w czytaniu, dysortografia dotyczy braku poprawności ortograficznej, dysgrafia natomiast mówi o problemach związanych z pismem odręcznym.

Czasem możemy się spotkać także z określeniem „hiperdysleksja”, które oznacza, ze dana osoba czyta sprawnie, natomiast nie rozumie sensu czytanego tekstu.

Pojęcie specyficznych trudności w nauce (Specific Learning Difficulties – SLD) jest jednak szersze i obejmuje także trudności w liczeniu – dyskalkulia, a także kłopoty z nauką muzyki – dysmuzja.

Czy dysleksja „sama przejdzie”?

Świadomość w zakresie dysleksji jest coraz większa, jednak wciąż jeszcze wielu rodziców, a nawet niektórych nauczycieli, nie widzi powodu, by w szczególny sposób pracować z dzieckiem z tego typu problemami.
Dysleksja sama nie mija. Owszem, uczeń może nauczyć się tak zwanych „sprytnych sposobów” (jak to określa Ron Davis), które pomogą mu ukryć dysleksję. Na przykład zaczyna dość inteligentnie zgadywać wyrazy w tekście tak, by całość miała sens. Szuka sposobów, by ktoś coś przeczytał za nich: „Popatrz na to i powiedz mi, co o tym sądzisz”. W wypracowaniach zamiast „żółty” woli napisać „kanarkowy”. Ukryte problemy jednak nie znikają, a stres szkolny może mieć poważne skutki, które w przyszłości negatywnie wpływają na poczucie własnej wartości, a także dalsze sukcesy szkolne i zawodowe.

Warto pamiętać, że osoby z dysleksją wymagają szczególnych metod w podejściu do nauczania. Oznacza to, że dyslektyk prędzej czy później (w zależności od natężenia) może się uporać z trudnościami lub znacznie osłabić ich nasilenie. Trzeba mu jednak pomóc w sposób, który będzie dla niego odpowiedni.

Jak wiele osób na świecie ma dysleksję?

Przyjmuje się, że jest to liczba od 10 do 15 procent. Czasami te liczby są rozbieżne, ponieważ bada się oddzielnie dysleksję głęboką oraz przypadki lżejsze. Ich rozpiętość w związku z tym waha się od 0,1 do 30 procent (źródło: Bogdanowicz). Niemniej, podążając za Brytyjskim Towarzystwem Dysleksji, osoby z głęboką dysleksją to ok. 2-4 procent, natomiast przypadki o różnym nasileniu trudności to właśnie 10-15 procent.

Można więc powiedzieć, że uczniów z takimi trudnościami jest naprawdę sporo. Tym bardziej więc ważne jest, by szerzyć świadomość wśród rodziców i nauczycieli, czym jest dysleksja oraz jak sobie z nią na co dzień radzić.

Czy dysleksja jest dziedziczna?

Mimo że badacze podkreślają, iż dysleksja jest zjawiskiem nie do końca zbadanym, w dodatku ma wiele przyczyn, to jednak wskazują, że – owszem – jej dziedziczenie zostało udowodnione licznymi badaniami. Zresztą pierwsze tego typu badania przeprowadzono już na początku XX wieku (C. Thomas, 1905). Nie jest jednak do końca znany mechanizm tego zjawiska. Dużo częściej dysleksja występuje u chłopców niż u dziewczynek (na czterech dyslektycznych chłopców przypada jedna dyslektyczna dziewczynka).

Jakie mogą być inne przyczyny dysleksji?

Naukowcy wskazują na problemy występujące w okresie ciąży oraz te związane z trudnym lub wczesnym porodem. Podają takie przyczyny jak zakażenia wirusowe, narażenie na substancje toksyczne (np. w zakładzie pracy matki), niedotlenienie podczas porodu, martwica. Może dojść wówczas do bardzo trudnych do wykrycia mikrouszkodzeń. Niemniej nie jest to też regułą. Czyli jeśli poród był trudny, nie zawsze u dziecka musi wystąpić dysleksja.
Z kolei niektórzy z badaczy twierdzą, że rozwój centralnego układu nerwowego może u niektórych osób następować z opóźnieniem, na co wpływ mogą mieć m. in. hormony.

Są także tacy, którzy uważają, że dysleksja może być wynikiem silnych problemów emocjonalnych w dzieciństwie – nie jest jednak powszechna teoria. Raczej uważa się, że problemy emocjonalne zawsze w pewnym stopniu wpływają na efektywność nauki, co nie musi mieć związku z dysleksją.

Typy dysleksji

Jak już powiedzieliśmy, każde dziecko dyslektyczne wykazuje trochę inne trudności lub ich nasilenie. Czasem problemy mogą występować równocześnie, w innym przypadku pojedynczo. Typologii dysleksji jest wiele, jednak najczęściej mówimy o:

  • dysleksji wzrokowej – wtedy, gdy problemy spowodowane są zaburzeniami postrzegania, przy jednoczesnym wyeliminowaniu problemów medycznych (uczeń wcześniej sprawdza wzrok u okulisty oraz u ortoptyka)
  • dysleksji słuchowej – wtedy, gdy problemy wynikają z braku właściwego przetwarzania słuchowego, kłopotem jest rozróżnianie słyszanych dźwięków oraz zapamiętywanie sekwencji następujących po sobie dźwięków, często jest to też powiązane z zaburzeniem funkcji językowych (żeby wykluczyć zaburzenia medyczne, uczeń sprawdza wcześniej słuch u foniatry)
  • mieszanym typie dysleksji – wtedy, gdy oba wyżej wymienione typy występują równocześnie
  • dysleksji integracyjnej – wtedy, gdy poszczególne funkcje przebiegają prawidłowo, jednak kłopotem jest ich koordynacja

Jakie problemy mogą wskazywać na dysleksję?

Zazwyczaj w zerówce lub pierwszych klasach szkoły nauczyciel zwraca uwagę rodzica na fakt, że należy zbadać dziecko w kierunku dysleksji. Niestety, nie zawsze się tak dzieje, ponieważ nie każdy nauczyciel w jednakowym stopniu jest przygotowany do rozpoznania problemu. Dlatego tak ważne jest, by rodzic sam zwracał uwagę na to, co może sugerować, że jest konieczna diagnoza w kierunku dysleksji. Poniżej znajdują się pewne symptomy, które mogą występować pojedynczo lub w większej ilości i w różnym natężeniu. Nie zawsze świadczą o dysleksji, ale powinny być sygnałem, że należy się zastanowić nad przyczyną:

W wieku poprzedzającym szkołę rodzic może zauważyć, że:

  • dziecko nie raczkuje
  • z dużym opóźnieniem zaczyna mówić
  • na tle rówieśników nie dość poprawnie składa zdania
  • myli prawą stronę z lewą
  • myli „wczoraj” i „jutro”, „przed” i „po”, „na zewnątrz” i „wewnątrz” itp.
  • nie rozróżnia podobnych dźwięków (półka-bułka), nie potrafi powtórzyć dłuższych wyrazów
  • nie lubi rysować
  • niepoprawnie trzyma kredkę lub długopis
  • ma kłopoty z czynnościami manualnymi
  • wiązanie sznurowadeł jest problemem

W szkole:

  • dziecko myli litery takie jak: „b”,”d”,”g’,”p’ albo „w”,”m” albo „j”, „ł” oraz „n”, „u”
  • czyta początek wyrazu, a resztę zgaduje
  • pomija niektóre wyrazy w czasie czytania
  • często gubi wersy podczas czytania
  • omija krótkie słowa takie jak „dla”, „przy”, „z”, „w” itp.
  • przekręca: „od” i „do” oraz „im” i „im”
  • bardzo wolno składa litery
  • bardzo wolno składa sylaby
  • czyta, ale bez zrozumienia
  • nie zauważa interpunkcji
  • nie stosuje interpunkcji ani wielkich liter
  • stresuje się i blokuje podczas głośnego czytania
  • bardzo łatwo się rozprasza
  • wykonuje mnóstwo mimowolnych ruchów wskazujących na zniecierpliwienie
  • nie jest w stanie skupić się wystarczająco długo na zadaniu w porównaniu do grupy rówieśniczej
  • wykazuje dużą męczliwość układu nerwowego
  • ma kłopoty ze streszczeniem przeczytanego tekstu
  • nie zapamiętuje sekwencji, np. nazw miesięcy
  • mimo wielu prób nie jest w stanie odróżnić rzeczownika od czasownika itp.
  • nie pamięta dat, nawet daty swoich urodzin albo imienin
  • wykazuje trudności w opanowaniu zegara
  • nie może nauczyć się pilnowania czasu
  • ma kłopoty z zapamiętaniem tabliczki mnożenia
  • mimo wielu powtórzeń wciąż nie stosuje ortografii, np. potrafi w jednym zdaniu ten sam wyraz napisać na dwa sposoby
  • pismo jest nieczytelne
  • niektóre litery są zdeformowane lub pisane w sposób lustrzany
  • pismo nie trzyma się linijek
  • w trakcie pisania niektóre litery są pomijane
  • używa dużych liter w środku wyrazu
  • pomija literę „y”
  • zbyt mocno trzyma długopis, przez co dość szybko skarży się na ból ręki

Pamiętajmy o tym, że dziecko, kończąc trzecią klasę, powinno czytać w takim stopniu, by poradzić sobie z nauką wielu przedmiotów w klasie czwartej. Czytanie powinno być już płynne, a zrozumienie tekstu pełne. Jeśli tak się nie dzieje, konieczna jest diagnoza w kierunku dysleksji. Wcześniej, w klasach 1-3, jeśli rodzic dostaje informację ze szkoły, że dziecko „pracuje za wolno”, „nie nadąża”, „pozostaje w tyle” itp., to także sygnał, by udać się do poradni. Do 10 roku życia dzieci są diagnozowane w kierunku ryzyka dysleksji, dopiero po tym czasie można stwierdzić dysleksję. Ale nawet opinia o ryzyku jest bardzo ważna, ponieważ to sygnał dla nauczyciela, że dziecko wymaga indywidualnego podejścia i dostosowania wymagań szkolnych, uczeń kierowany też jest na zajęcia kompensacyjne.

Warto też zaznaczyć, że musimy wyeliminować problemy medyczne, zanim rozpoczniemy terapię pedagogiczną. Dziecko musi zbadać wzrok u okulisty oraz ortoptyka (do którego poradnie nie kierują), a także słuch u foniatry. Poradnie często wysyłają dzieci na badanie neurologicznie i należy je wykonać.

Jeśli w opinii zamieszczono informację, że dziecko ma problemy z przetwarzaniem słuchowym, może pomóc dobry logopeda, jednak najczęściej będziemy musieli sięgnąć też po inne terapie: Tomatisa lub Johansena.

Jeśli problemem jest pismo, nadpobudliwość, brak koncentracji, warto sprawdzić, czy zostały wygaszone odruchy pierwotne (formularz przesiewowy na stronie inpp.pl).

Dopiero później pismo korygujemy terapią ręki.

Jeśli dysleksja ma charakter wzrokowy – występują kłopoty z czytaniem i ortografią, zapraszam do mnie. Podobnie w przypadku dyskalkulii.

Dysleksja według Rona Davisa to inny sposób uczenia. Wizualny, oparty na obrazach. Ludzie myślący obrazami potrafią przetwarzać informacje 10 tysięcy razy szybciej niż osoby myślące linearnie. Ale znaki umowne zawsze będą dla nich problemem, o ile ich nie oswoją, nie zmuszą też swojej wyobraźni, by na czas czytania, nauki, liczenia po prostu na chwilę się zatrzymała. Metoda Davisa uczy, jak opanować wyobraźnię, przejąć nad nią kontrolę i sprawić, by to, co do tej pory stanowiło słabość, stało się źródłem prawdziwej siły.

ANITA CHMARA
Trener metody Davisa
mocdysleksji.pl
Masz pytania, zadzwoń: 607 639 262

Potrzebujesz konsultacji? Zapraszam

Dodaj komentarz